RSS
poniedzia³ek, 16 stycznia 2012

No dobra.
Dobra... Tylko spokojnie, bez nerwów.
B±d¼ dla siebie dobra, b±d¼ dla siebie dobra, b±d¼ dla siebie dobra...Mimo to, ¿e na wiêkszo¶ci kroków s³yszy siê: "nie rób tego, nie rób tego, a tamtego nie rób tak, to nie dobrze tak robiæ, a czemu Ty taka jeste¶?. Bo, kurwa, tak. Nie wiem czemu taka jestem. Tak siê nauczy³am, taki mam geny, tak nie dajê sobie wyj¶cia, tak jest i tak mi siê podoba. I, co gorsza dla pytaj±cych, tak bêdzie.
Nie, to nie cynizm, to nie jest ¿adna z³o¶liwo¶æ.
Ja po prostu siebie lubiê i im dalej w to wszystko idê, tym bardziej. Do narcyza mi daleko. Przesta³am w siebie patrzeæ jak w obrazek, a przede wszystkim sraæ po k±tach i martwiæ siê: "A co pomy¶l± o mnie ludzie?".
Odechcia³o mi siê po prostu. I wiecie co? Jest mega.
Czasami ³apiê siê na tym, ¿e zastanawiam siê co by by³o gdyby i za bardzo analizujê, ale kiedy tylko spostrzegê to, to kopiê siê w ty³ek i wrzucam na luz.

Du¿o siê mam do nauczenia.
Ot, na przyk³ad s³uchaæ siebie. Rozumieæ siebie i byæ dla siebie dobr±. Tak mi dzisiaj powiedza³ O³Di. ¯e trzeba byæ dla siebie dobr±. Nie tyraæ siê za bardzo i s³uchaæ, wys³uchiwaæ co siê dziejê we wnêtrzu. Moim w³asnym i niczyim innym.
Siê potem robi± jakie¶ dziwne spiêcia, napiêcia, nerwy i inne niepotrzebne iskry przeskakuj±. Pó¼niej jest ciê¿ko zapanowaæ nad t± rozpêdzon± machin± i bardzo ³atwo zrobiæ sobie krzywdê.



A podobno... ¯ycie jest proste.
Mo¿e trzeba w koñcu to zrozumieæ? 

 



00:17, intuicjaa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 grudnia 2011

To, co co roku o tej samej porze.
Po ¶wiêtach.
Muszê przyznaæ, ¿e jest to jeden z moich ulubionych tygodni w roku. Miêdzy ¶wiêtami i Nowym Rokiem. Pomijaj±c ju¿ fakt, ¿e tydzieñ ten jest wieñczony moimi urodzinami, to w ogóle jest w nim jaka¶ magia. Ludzie chc± siê ze sob± spotykaæ, bawiæ siê. W domu pachnie jeszcze ¶wiêtami i trochê prochem z petard. Lampki jeszcze s± powieszone i ¶wiec± na tyle mocno, ¿e atmosfera jest niesamowita. Choinka siê nie sypie. Wszyscy maj± w g³owie planowanie Sylwestra i to gdzie i z kim bêd± spêdzaæ t± prze³omow± noc.
Ja w ten tydzieñ robiê sobie rachunek z ca³ego roku. Zastanawiam siê co by³o ok, a co nie, czego zabrak³o,a  co siê przela³o. Jeszcze jaki¶ czas temu by³am w stanie w punktach wymieniaæ ró¿ne takie refleksje. Dzisiaj wysz³a by z tego raczej proza na kilkana¶cie stron. Podarujê sobie.

Cieszê siê, ¿e mog³am prze¿yæ ten rok. By³o bittersweet. Chocia¿ nie pamiêtam, ¿eby by³ rok, który by³by tylko bitter albo tylko sweet. Wniosek? Nie jest gorzej! :D Kciuki w górê i hajfajfy ;)

Wiecie ile mija lat? Piêæ, trzy... I wszystko teraz. W tym tygodniu mija. I wszystko siê zmieni³o... Zmieni³o siê wszystko, co wydawa³o siê niezmienne...





 



01:07, intuicjaa
Link Dodaj komentarz »
¶roda, 30 listopada 2011

So this is how the story went
I met someone by accident
That blew me away
That blew me away

It was in the darkest of my days
When you took my sorrow and you took my pain
And buried them away, buried them away

I wish I could lay down beside you
When the day is done
And wake up to your face against morning sun
But like everything I've ever known
You'll dissappear one day
So I'll spend my whole life hiding my heart away

I dropped you off at the train station
And put a kiss on top of your head
I watched you wave, watched you wave
Then I went on home to my skyscrapers
Neon lights and waiting papers
That I call home
I call that home

I wish I could lay down beside you
When the day is done
And wake up to your face against the morning sun
But like everything I've ever known
You'll disappear one day
So I'll spend my whole life hiding my heart away
And I can't spend my whole life hiding my heart away, away.

Woke up feeling heavy hearted
I'm going back to where I started
The morning rain
The morning rain
And although I wish that you were here
But that same old road that brought me here
Is calling me home
Is calling me home

I wish I could lay down beside you
When the day is done
And wake up to your face against the morning sun
But like everything I've ever known
You'll disappear one day
So I'll spend my whole life hiding my heart away
I can't spend my whole life hiding my heart away 

 



00:11, intuicjaa
Link Dodaj komentarz »
¶roda, 02 listopada 2011

 Szukam mieszkania. Wspó³lokatorów te¿. Im bêdzie nas wiêcej tym lepiej.
Od stycznia chcia³abym ju¿ wyfrun±æ z gniazdka. Niech ¶wiêta jeszcze bed± domowe, tak jakby Babcia chcia³a.
A pó¼niej ju¿ muszê odej¶æ, bo siê zaczyna robiæ bardzo duszno i bardzo ciasno, mimo wystarczaj±cej liczby metrów kwadratowych...



Nie ma co gadaæ, trzeba dzia³aæ :)

 



00:23, intuicjaa
Link Dodaj komentarz »
poniedzia³ek, 31 pa¼dziernika 2011

 "By³ sobie ojciec i syn. Pewnego dnia syn przyszed³ do ojca i powiedzia³ "Tato, chcê siê wyprowadziæ z domu, chcê znale¼æ ¿onê i ¿yæ samodzielnie". Ojciec odpar³ mu "Jeszcze za wcze¶nie". Syn nie sprzeciwi³ siê.
Po piêciu latach syn wróci³ do ojca i powiedzia³ mu, ¿e chce siê usamodzielniæ. Ojciec odpar³ "za wcze¶nie". Syn przyj±³ to jak ostatnio.
Minê³y kolejne lata, syn znów mówi do ojca "Ojcze, chcê odej¶æ, mieæ w³asn± rodzinê.", ojciec odpowiedzia³ "jeszcze nie teraz".
Syn wróci³ do swoich zajêæ bez s³owa sprzeciwu.

W tym momencie ojciec zap³aka³."


Wnioski same siê nasuwaj±.
Kolejna rzecz:

"Widzia³a¶ kiedy¶ gniazdo bocianie? M³ode boæki próbuj± w gnie¼dzie machaæ skrzyd³ami, które s± jeszcze za s³abe do lotu. Kiedy jednak bêd± gotowe wyfrun± z gniazda. Ich rodzice nie bêd± ich zatrzymywaæ... I taka jest ta gatunkowa ró¿nica...¯yczê Ci, ¿eby¶ macha³a skrzyd³ami, a kiedy bêdziesz gotowa- leæ!"


A teraz bez cudzys³owu.
Dzisiaj pomy¶lalam sobie, ¿e wielu, wielu ludzi chce dowiedzieæ siê jak Bóg wygl±da, kim jest. Wyobra¿aj± sobie go jako¶ i tak z tym wizerunkiem id± przez ¿ycie.
Maj± pretensje do Boga o to i o tamto. Sama te¿ miewam, mimo ¿e ciê¿ko siê do nich przyznaæ.
I te wszystkie pretensje i rozczarowania s±, wydaje mi siê, przez to, ¿e narzucamy Bogu to, w jaki sposób chcemy Go widzieæ.
Wiecie co jest w tym najbardziej niesamowite? ¯e On na to pozwala i nic z tym nie robi.
Sta³am dzisiaj na mszy. Patrzy³am na ludzi w ko¶ciele i zastanawia³am siê jak to jest, ¿e On jest dla nich wszystkich naraz, dla nas wszystkich, a jednocze¶nie dla ka¿dego z osobna równie intensywnie. Jak to jest, ¿e ka¿dy ma z nim kontakt... Jedni wiêkszy, inni mniejszy.
Mo¿e to w³a¶nie to, ¿e ka¿dy na Boga zak³ada maskê daje Mu przewagê, by przez t± maskê przeniknê³o jakie¶ Jego do nas ¶wiat³o i Jego mi³o¶æ. Mo¿e to w³a¶nie za pomoc± tej maski, któr± nak³adamy Jemu, a tym samym sobie.
Ka¿dy tworzy swój osobny kod, przez który widzi Boga. Bóg zna je wszystkie i dostaje siê do cz³owieka w ka¿dy mo¿liwy sposób.
Dziêki kodowi jeste¶my w stanie w ogóle Go sobie wyobraziæ i w jaki¶ sposób siê z Nim po³±czyæ...

Nie wiem na ile to zrozumia³e.
Tak czy inaczej, przy ka¿dym dzisiaj zobaczy³am zupe³nie co innego. Ka¿dy inaczej widzi Boga, ale Bóg dla ka¿dego jest jeden. Ten sam, kochaj±cy tak samo- bez ró¿nicy.






Wielkie pragnienie mi³o¶ci we mnie jest. Nie chcia³abym tej energii ¼le spo¿ytkowaæ. Trzeba siê pilnowaæ. 



01:41, intuicjaa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 wrze¶nia 2011

 Co¶, jakby ogromny b±bel, bañka mydlana otaczaj±ca moje miasto, moj± przestrzeñ po prostu pêk³o. Pêk³a i wpu¶ci³a w bramy ¶wie¿e powietrze.
Od bardzo dawna moje p³uca nie zazna³y o¿ywczego tlenu i funkcjonowa³y na zapasach, które powoli siê wyczerpywa³y. Nios³am sam± butlê z resztkami tlenu, którymi musia³am oddychaæ.
Pod t± szczeln± i coraz to bardziej odporn± na bod¼cce z zewn±trz pow³ok± robi³o siê ciemniej, a jej granice siê zacie¶nia³y. ¦cie¿ki udeptywa³y siê, a próba wytyczenia nowych koñczy³a siê na niejasnym wspomnieniu dawnych odkryæ...
Przygasanie, powolne ubezw³asnowalnianie.
Marzenia, my¶li, wyobra¿enia, cele i priorytety by³y sterowane i nakierowywane na jedno.
Ca³e szczê¶cie, ¿e jeszcze gdzie¶ pod tym wszystkim by³a pamiêæ o spokoju i o harmonii. O porz±dku, który by³ kiedy¶ czê¶ci± mojego ¶wiata.
Pamiêæ zaczê³a nawo³ywaæ i dopominaæ siê powrotu tego stanu rzeczy.
Nied³ugo trzeba by³o mnie namawiaæ do przedsiêwziêcia odpowiednich kroków.
Pare miesiêcy niepokojów, zastanawiania siê, rozmy¶lania czy lepiej tak czy mo¿e inaczej to uj±æ i plan wyp³yniêcia na powierzchniê po powietrze zacz±³ nabieraæ kszta³tów...



Ostatnim elementem, ¿eby w koñcu odetchn±æ by³o po¿egnanie. Po¿egnanie- mo¿e nie na zawsze i nie  ze ³zami, ale na pewno z nadziej±. Z nadziejê ¿e poci±g, który wywozi w dal Jego natrafi w pewny miejscu na delikatny punkt bariery, która utrudnia swobodnie ¿yæ i rozerwie j± na strzêpy. Tak siê te¿ sta³o. On odjecha³ i ca³a uk³adanka odnalaz³a swój ostateczny kszta³t.

 

To bardziej zawi³e ni¿ umiem przytoczyæ... Sama jeszcze nie rozumiem.

 

 

Jestem wolna. Mogê oddychaæ. 

 

 



00:25, intuicjaa
Link Dodaj komentarz »
¶roda, 20 lipca 2011

Przez chwilê mia³am nawet pomys³, ¿eby co¶ napisaæ...

Rozkrêcanie firmy nie jest takie z³e jak mog³o siê na pocz±tku wydawaæ. Po kilku kryzysach nastêpuj±cych jeden po drugim, uda³o siê doj¶æ do buduj±cych wniosków, a przeliczaj±c nale¿no¶æ z pewnych dzia³añ zawodowych, mogê powoli zasypiaæ spokojnie. Co wiêcej, mogê sobie nawet pozwoliæ na pobudkê oko³o godziny 9, poniewa¿ krystalizuj± siê moje predyspozycje wydajno¶ciowe, a wyniki s± takie, ¿e lepiej mi siê pracuje pó¼niej ni¿ wcze¶niej...


Minê³a mi wena. Czasami chcia³abym tu wróciæ, ale nie wiem czy jest po co.


 



22:23, intuicjaa
Link Komentarze (1) »
czwartek, 26 maja 2011

Postanowi³am w koñcu co¶ napisaæ. Dawno mnie tu nie by³o, nie wiem czy ktokolwiek tu jeszcz bywa.

Zmieni³am pracê. Teraz ubezpieczam ludzi, a przynajmniej staram siê. Opornie idzie, bo czêsto ludzie s± nieufni. Có¿... Nie bêdê siê poddawaæ, bo uwa¿am, ¿e robiê dobrze :)

Co prawda, potrzebowa³abym wakacji, ¿eby sobie odpocz±æ, ale chyba nie ma czasu.

Jestem szczê¶liwa, przyznam siê.

 

 

Kto by siê spodziewa³? :)

19:54, intuicjaa
Link Komentarze (1) »
wtorek, 05 kwietnia 2011

Za ma³y mam ³eb do tego wszystkiego, ale si³ jeszcze du¿o, wiêc siê nie poddajê.

S³ucham D¿emu i pomy¶la³am, ¿e têskniê za gitar±. Chêtnie bym pogra³a jak kiedy¶. Ot, tak po prostu, do otwartego okna, do gwiazdek, do ksiê¿yca, do wschodu s³oñca, do ¶ciany...
Bardzo to lubiê, tylko gitary brak.
Na majówce bêdzie, to j± sobie porwê na chwilê i wraz z moim ¶p. A¶kiem pogram nad jeziorkiem.

Majówka ju¿ za nieca³y miesi±c.

A miesi±c pracowity. Szkolenie jedno za drugim, praca, szko³a, hiszpañski, terapia, harcerstwo...

No i ten, ten mój najlepszy :)

 

22:59, intuicjaa
Link Dodaj komentarz »
pi±tek, 01 kwietnia 2011

Lubiê mojego bloga.
Lubiê czasami na niego wróciæ i poczytaæ, przeanalizowaæ i co¶ dopisaæ.
Teraz dopisujê.

Ma³o, bo godzina taka, ¿e nie pamiêtam kiedy ostatnio nie spa³am o tej porze.
Zapieprzam jak dziki osio³. W sumie prawie na 2,5 etatu, ale nie narzekam. Du¿o si³y daj± maleñkie sukcesy i z nich trzeba mi siê uczyæ cieszyæ.
Po drugie jestem szczê¶liwa, bo mam na kim siê oprzeæ i z kim prze¿ywaæ te rado¶ci i niepewno¶ci, chwile s³abo¶ci i si³y niezmierzonej.
Cieszê siê, ¿e mogê porozmawiaæ o tym z moim najlepszym przyjacielem i cieszê siê, ¿e mo¿e byæ dla mnie tym silnym mêskim ramieniem, którego zawsze, mo¿e nie tyle co brakowa³o, a potrzebowa³am.

Cieszê siê, ¿e to w³a¶nie on...





I wiecie co? DUSZKA OTWORZYLI ZNÓW! :D

 

 

 

01:34, intuicjaa
Link Komentarze (2) »
niedziela, 13 marca 2011

Kiedy w nocy budzi³am siê co kilkadziesi±t minut i przewraca³am siê z boku na bok, a przed oczami stawa³y mi ró¿ne scenariusze tego, co mog³o staæ siê z kim¶ dla mnie wa¿nym, my¶la³am sobie- przyjdzie dzieñ i bêdzie dobrze.
Có¿, dzieñ przyszed³, a tu nadal kiepsko.
My¶la³am na zmianê: panikujê, mam powody, histeryczka, o co tyle ha³asu, przecie¿ nic siê nie mog³o staæ, a jednak...?
No i koniec koñców okaza³o siê, ¿e moje obawy by³y nieuzasadnione, co przyjê³am z ulg±. W miejsce nieprzyjemnych odczuæ zwi±zanych z niewiedz±, nasta³o rozczarowanie, zawód, trochê z³o¶ci, ¿al, smutek, têsknota, niemoc, duma, mog³am-siê-tego-spodziewaæ-przeczucie.
To wszystko w jednej chwili.
Buzowa³o to we mnie i hucza³o, wydziera³o siê, parzy³o w ¶rodku. Trochê nie mog³am tego znie¶æ i nawet przez chwilê próbowa³am wy¿yæ na rodzinie, ale ta my¶l minê³a.
Usiad³am spokojnie, obejrza³am bajkê, po¶mia³am siê, spróbowa³am ostatniego z mo¿liwych chwytów (nie podzia³a³), wiêc wycofa³am siê w siebie.
Posz³am na cmentarz do Babci, pogada³am z Ni± trochê. Poprosi³am, ¿eby wstawi³a siê TAM za moj± niepokorn± g³ow± i sercem.
Pó¼niej wsiad³am do tramwaju zasadniczo w drug± stronê... Mimo to tramwajami numer 11, 2, 8 (Twarda <3 :D ) dotar³am do celu.
Posz³am do emsidonalda na kawê, pó¼niej podrepta³am starówk±, powdycha³am klimat Gdañska, sprawdzi³am czy przypadkiem nie otworzyli Duszka i mam podejrzenia, ¿e mog³o siê tak staæ.
Przest±piwszy próg ¶w. Miko³aja da³am za wygran±. Ju¿ nie chcia³o mi siê walczyæ z tym wszystkim w ¶rodku, wszystko odda³am Szefowi.
I jak gdyby nigdy nic sp³ynê³a my¶l "Maleñka, odetchnij, daj sobie prawo do troski, daj sobie prawo do nerwów, zranienia... Pozwól sobie zaakceptowaæ, ¿e ³atwo Ciê zraniæ...".
No i tak zrobi³am. Przyzna³am, ¿e to, co dzi¶ mnie zawiod³o bardzo zabola³o. Zdenerwowa³am siê, poczu³am siê zagro¿ona i wystawiona do wiatru, mimo ¿e intencje z pewno¶ci± nie by³y takie...
Ja chyba po prostu zbyt wiele podobnych sytuacji w ¿yciu mia³am i narzuci³am zestawowi takich emocji i podobnych zdarzeñ schemat, który teraz mi ciê¿ko prze³amaæ.
Z pomoc± z Góry uda³o siê.
Proszê o cierpliwo¶æ do mnie, jestem coraz bardziej rozgarniêta :)


Wielki Post jest dobry i potrzebny. Cieszê siê, ¿e mam kolejn± szansê...

 

22:04, intuicjaa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 marca 2011

Wiosno, wiosno, wiosno, ach to Ty!

Przysz³a od dawna oczekiwana i wytêskniona. Zobaczy³am j± w Krakowie, kiedy spacerowa³am nad Wis³± i karmi³am go³êbie preclem. Pierwsza przeja¿d¿ka na rowerze te¿ zaliczona i te¿ w Krakowie.
Z wiosn± przysz³o te¿ odwlekaj±ce siê choróbsko, które na jaki¶ czas pos³a³o mnie na ³awkê rezerwowych z wszelkich bardziej twórczych i wymagaj±cych nak³adu si³ zajêæ. Do pracy i¶æ bêdê musia³a... Có¿...

A tak ponad wszystko, to czujê siê baaardzo dobrze. Spokojnie i szczê¶liwie.
Nie, ¿eby co¶, ¿eby jakie¶ fajerwerki ani rewolucje. Po prostu... Jest dobrze.


"Dzieñ bez nas dniem straconym" :)

 

18:15, intuicjaa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 marca 2011

Pojadê do Krakowa, wrócê w poniedzia³ek i wszystko nadal bêdzie dobrze...

Wszystko za³atwimy w poniedzia³ek, w Krakowie lubiê mieæ marzenia:)

 

Mia³am ochotê wzi±æ przyk³ad z kota i zamruczeæ...

 

13:46, intuicjaa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 marca 2011

Mnie to ju¿ chyba do reszty pojeba³o...

 

 

Oddychaj, dziewczyno... Do tej pory mija³o, tym razem te¿ tak bêdzie...

 

22:15, intuicjaa
Link Komentarze (2) »
sobota, 19 lutego 2011

Babcia jest ju¿ w lepszym miejscu. Umar³a 17 lutego. Dawno nie widzia³am jej twarzy tak jasnej i spokojnej... Strasznie tu pusto...

 

 

19:10, intuicjaa
Link Dodaj komentarz »
pi±tek, 04 lutego 2011

Ach, co za dzieñ.
Bardzo po¿ytecznie spêdzony. A to dlaczego? A dlatego, ¿e upiek³am dwie pieczenie na jednym ogniu. God bless z³± pogodê i kiepsk± frekwencjê klientów. Niby obs³ugujê, ale tak naprawdê, to na potêgê obrabiam fotki, ¿eby tylko mieæ z g³owy.

Ciê¿ko jest. Bardzo ciê¿ko. Co¶ takiego wisi nad moim domem, co¶ nieodwracalnego. Wszyscy to czuj±.
Babcia ga¶nie w oczach. Nie je, bardzo cierpi, leki tylko przyt³umiaj± ból, jej oczy krzycz±, ¿e ma do¶æ. A ja muszê jej wciskaæ na si³ê te cholerne pyralginki, ketonalki i morfinki... ¯eby nie krzycza³a, ¿eby mog³a chocia¿ zasn±æ. Przez sen nie czuje a¿ tak, mimo ¿e oddech ma ciê¿ki i przerywany.
Co rano bojê siê otworzyæ drzwi do jej pokoju, bo wisi nade mn± ¶wiadomo¶æ, ¿e mogê jej nie zastaæ ju¿...
Z jednej strony, widz±c co dzieje siê z nami, z Ni± i jak wszyscy cierpi± i jak prze¿ywaj± ka¿dy jêk bólu, bezsilno¶æ, niemoc, wyczerpanie, chcia³abym, ¿eby Bóg zadecydowa³, ¿e czas Babciê zaprosiæ do siebie... Bardzo bym chcia³a, ¿eby to ju¿ nast±pi³o, bo wiem, ¿e moje prze¿ywanie tego bólu jest malutkie w porównaniu z tym, co Ona prze¿ywa i co czuje. Bardzo nie rozumiem cierpienia... W ogóle go nie rozumiem.
Z drugiej strony nie potrafiê sobie wyobraziæ, ¿e Jej nie ma. By³a zawsze, o ka¿dej porze dnia i nocy, na wyci±gniêcie rêki, na zasiêg g³osu. A teraz mia³oby jej nie byæ?
Wyobra¿am sobie ¶mieræ, jak wakacje, z których Ona wróci. Nie dociera do mnie, ¿e jak to nast±pi, to tak siê nie stanie. Nie wróci, zostanie tam, dok±d pójdzie na zawsze. My bêdziemy tu, Ona tam. I teoriê znam doskonale, ale nijak nie umiem sobie tego przet³umaczyæ, ¿e w tej sprawie te¿ tak bêdzie.

Mama daje z siebie bardzo du¿o, po siostrze nie spodziewa³am siê takiej zaradno¶ci, tata te¿ siê jako¶ trzyma- przynajmniej siê nie za³amuje. A ja? Ja karmiê siê ka¿dym kêsem, który ona prze³knie, dobijam siê ka¿dym jêkiem w ¶rodku nocy, moczê poduszki s³on± wod± i zaciskam zêby, gdy s³yszêm, ¿e jestem za wolna, za ma³o kumata, za ma³o zaradna, co¶ obieca³am i nie zrobi³am, przyrzeka³am...
Tak naprawdê nic takiego nie ma miejsca z mojej strony. Staram sie nie zawodziæ. Staram siê nie odpowiadaæ na niesprawiedliwe zarzuty...
Tym bardziej boli, bo wiem, ¿e nie s± z Jej woli. Tylko powodowane bólem, chêci± roz³adowania go...


Ciê¿ko, ciemno i zimno.




Muzyka nie pomaga.

16:26, intuicjaa
Link Komentarze (1) »
¶roda, 19 stycznia 2011

Budujemy dom.
Kamenica cztero albo trzypiêtrowa z poddaszem i wie¿yczk±. Pod kamienic± piwnice rozci±gaj±ce siê szeroko poza granice murów.
W piwniach bêdzie winiarnia, kino oraz pub. Pub bêdzie delikatnie o¶wietlony ¿arowym ¶wiate³kiem, spowity pó³mrokiem. Bêdzie w nim kilka stolików, naoko³o których postawimy kanapy i fotele. Mo¿e znajdzie siê kilka drewnianych krzese³? Bar bêdzie z dêbowego drewna, szeroki na kilka metrów, ¿eby pomie¶ciæ wszystko, co potrzebne do mikstur na ka¿d± okazjê i ka¿dy nastrój.
Na parterze bêdzie mieszka³ Alpinista, u którego obchodzona bêdzie Wielkanoc.
Pierwsze piêtro rezerwujemy dla Pana In¿yniera. Odbywa³y siê tu bêd± spontaniczne imprezy,a tak¿e posiadówy, które wymagaj± domowej atmosfery, a s± zbyt ciê¿kie, by spêdzaæ je w samotno¶ci. Tu bêdzie konkret.
Na drugim piêtrze to ja rozbijê swój obozik.
Dwa pokoje. Sypialniane okno wychodziæ bêdzie na wschód albo na pó³nocny-wschód. Szeroki parapet , szyba bez szprosów, ¿eby móc ogladaæ wszystkie gwiazdy bez zezowania. Jedna ¶ciana ca³a w zdjêciach. Pozosta³e ¶ciany w kolorach wrzosowo-jagodowo-podobnych... Lampa z koralikowym aba¿urem bêdzie sta³a w k±cie obok miêkkiego fotela wype³nionego granulkami dopasowuj±cymi siê do u³o¿enia cia³a. Na stoliku obok bêd± le¿a³y okluary i bêdzie sta³ kubek herbaty- rodzaj bêdzie zale¿ny od pory roku. £ó¿ko dwuosobowe, bo lubiê siê rozwalaæ, a Anio³ Stró¿ niestety musi siê gnie¼dziæ w nogach (tym bardziej nie jednoosobowe) bêdzie sta³o we wnêce, która gdzie¶ bêdzie musia³a byæ. Wnêka bêdzie zwieñczona drewnianym stropem. Na ¶cianie krzy¿yk. Pod oknem bêdzie sta³o olbrzymie drewniane biurko z szufladami, a przy nim krzes³o z narzut±, któr± kiedy¶ wydziergam na szyde³ku (jak ju¿ bêdê mia³a krzes³o). Na biurku laptop, który posiada edytor tekstu, odbieracz maili i Heroesów III.
Ach...
Marzenia...
Na trzecim piêtrze bêdzie mieszka³ Przyjaciel i te¿ bêdzie mia³ git. U niego bêd± sylwki i ¶niadania po imprezie...-tak to sobie wyobra¿am.
Reszta ¶niadañ i kolacji u mnie dla chêtnych.
Moja kuchnia bêdzie w tatrzañskim stylu- ca³a w drewnie, z du¿ym sto³em po ¶rodku, szafk± pe³n± rozmaitych kubków i herbat. Bêdzie w niej zmywarka i to tyle z bur¿ujstwa...
Na samej górze, na poddaszu bêdzie biblioteka ze wszystkimi ksi±¿kami, jakie bêdziemy chcieli mieæ. W wie¿ycce urz±dzi siê czytelnie i obserwatorium wschodów, zachodów s³oñca, gwiazd, ksiê¿yca i tego, co siê dzieje na ulicy.
Ka¿dy w tym domu bêdzie szczê¶liwy.
Alpinista pewnego dnia przyprowadzi piêkn± kobietê, która wpatrzona w niego jak krajobraz ze szczytu pogr±¿onego w chmurach przenikanych przez s³oñce, zechce zamieszkaæ z nami na partrze i wtedy ja bêdê mia³a z kim poplotkowaæ.
Nie wiem co siê bêdzie dzia³o na pierwszym piêtrze, bo nie mogê wszystkiego wiedzieæ, czê¶ci nie chce, ale jedno wiem na pewno... Bêdê tam przechodziæ na paluszkach, po cichu, ¿eby nie zbudziæ niczego, co powoli zasypia. Ju¿ teraz.
Moje piêterko zape³ni siê Ignacym, Iwonk±, Robertem, Maj±, mo¿e Konradem i Paw³em (albo Szymonem, albo Kazimierzem) i mo¿e jeszcze Agatk± i Miko³ajem. A mo¿e wszystkimi? I bêdzie bardzo weso³o i bêdzie tam pe³no mi³o¶ci i wolno¶ci. Spokoju i du¿o Anio³ów Stró¿ów. I wszyscy bêd± siê wspieraæ i wkurzaæ, kochaæ siê i docinaæ sobie, bo dobrze, jak nie za dobrze. Mo¿e pojawi± silne, mêskie rêce i szlachetne serce, by ogarn±æ swoj± si³± i zaradno¶ci± ca³y bajzelik. Mo¿e pojawi siê mi³o¶æ wielka i jedyna. Mo¿e uwierzê, ¿e mam do tego prawo i ¿e naprawdê biorê w tym udzia³.
Powy¿ej bêdzie mieszka³ playboy filantrop, który bêdzie doskona³y przyjacielem wci±¿ i nie pozwoli, by komukolwiek sta³a siê krzywda i by ktokolwiek jako¶ d³u¿ej niedomaga³ z powodu do³a czy innej bzdury.
Jak dom d³ugi i szeroki bêdzie lata³ pasiasty rudy kot o imieniu, które wymy¶li mu playboy, bo jest w tym dobry. A za tym kotem bêd± biega³y jeszcze dwa.

Takie mam marzenie...

 

01:43, intuicjaa
Link Dodaj komentarz »
poniedzia³ek, 17 stycznia 2011

My¶la³am, ¿eby rozpocz±æ t± notkê s³owem "kurwa!", ale nerw przeszed³ rownie szybko, jak siê pojawi³. Ust±pi³ miejsca ma³emu smutkowi i lekkiemu zawodowi.
Zawód wynika z kilku rzeczy.
Pierwsz± z nich niezaprzeczalnie jest fakt, ¿e wczorajsza impreza skoñczy³a siê o wiele gorzej ni¿ by mog³a, a nastêpstwa by³y nieprzyjemne w skutkach. S±.
Drug± spraw± jest to, i¿ ubzdura³am sobie znowu co¶. Nic, z czym nie mog³abym sobie poradziæ w ci±gu kilku tygodni. Zawsze jednak co¶, to co¶ i jak teraz ju¿ wszystko zosta³o rozsup³ane i powiedziane, to zastanawiam siê "Dziewczyno, a¿ tak lubisz sobie gmatwaæ w g³owie, ¿e dajesz siê samej sobie wci±gaæ w takie dziwne rzeczy?". Booo... dodam, ¿e samo stwierdzenie "let's be friends" nie styka do ugaszenia ogienka, który gdzie¶ tam po drodze siê w sercu rozpali³. Ale, ale! Jest nadzieja, ¿e je¶li nie bêdê tego ognia podsycaæ, a taki jest plan, to siê sam wypali. Teraz to tylko nie bawiæ siê butelk± z benzyn± i zap³kami. Dam radê?
Trzeci± rzecz± jest to, ¿e w chwili najbardziej krytycznej nie by³o przy mnie kogo¶, na kim najbardziej polega³am... Niby siê pó¼niej wyt³umaczono, ale przykro¶æ zosta³a. Do tego te¿ potrzeba czasu.
Intensywnie rok siê zacz±³, bardzo... Nie za bardzo. Dobrze. Teraz zwalnia i mo¿e zacznie siê normowaæ.
A do wielkich, wznios³ych chwil pozosta³ jeszcze rok... Taki dosta³am komunikat z góry, wiêc trzeba siê uzbroiæ w cierpliwo¶æ po zêby i zaj±æ siê czym¶. Du¿o rzeczy czeka. Nie bêdê sobie robiæ listy.
Wracaj±c jeszcze na chwilê do smutku, to wszystkie zawody s± nim zawoalowane. Przejdzie, zawsze przechodzi...
Tylko czy zawsze musi boleæ?
Taaaaaak, zdecydowanie to boli... I mimo ¿e to ju¿ który¶tamsetnyrazyco¶dopotêgientej raz, to nie potrafie w sobie wyrobiæ jakiego¶ mechanizmu samozachowawczego, dziêki któremu bym siê uchroni³a przed tym zbytkiem.
Co bym nie mówi³a, iloma "kurwami" bym nie rzuci³a, jak bym siê nie zachowywa³a i z czym bym sobie nie dawa³a rady, to jednak bardzo ³atwo mo¿na mnie zraniæ i doprowadziæ do stanu w jakim siê teraz mniej wiêcej znajdujê. I z ka¿dym zawodem coraz ³atwiej mi to zrobiæ.
Po wczorajszym czujê siê na pó³ gwizdka, czyt. ¿a³o¶nie i naprawdê smutno.

Ile czasu trzeba dojrzewaæ, ¿eby dojrzeæ do ¿ycia?

 

 

¯eby nie by³o tylko minusów, to imprezê uwa¿am za bardzo fajn±, mimo mej niedyspozycji oraz wyra¿am sw± g³êbok± wdziêczno¶æ za przytarganie mnie do domu. Bardzo dziêkujê ;*

03:00, intuicjaa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 stycznia 2011

Or³y, soko³y, herosy- nic z tych rzeczy. Chcia³o by siê czasem po prostu zwyczajnego, normalnego ch³opa, który ma w³asne zdanie i potrafi go broniæ.
Chcia³o by siê czasem bez pytania i bez t³umaczenia, ¿e to nic nie znaczy, posiedzieæ, pogadaæ, napisaæ dobranoc, przytuliæ siê, u¶miechn±æ, pos³aæ buziaka czy co¶ na kszta³t tego. Ot, poromansowaæ.
Ale to nie takie ³atwe. Tutaj trzeba liczyæ siê z tym, ¿e dla niektórych czu³o¶æ nie wykraczaj±ca poza granice przyzwoito¶ci, delikatny flirt, to od razu deklaracja ma³¿eñstwa w przysz³o¶ci i kilkoro dzieci.
Mój który¶ szczebel piramidy potrzeb nie zostanie osi±gniêty, bo nie wszyscy s± tak otwarci i tak bezpruderyjnie d±¿±cy do zaspokajania pragnieñ. W tym wypadku moich.
Straszna ze mnie egoistka i powinnam siê wstydziæ. Chyba. Chyba, bo nic takiego nie czujê, a co wiêcej uwa¿am to za normalne i ¿e mam do tego prawo.
Id±c za rad± mojego katolickiego przyjaciela, wyluzowujê i nie cisnê.
Przyznam, czasami mnie nachodzi takiego co¶, co aktywuje rozmaite wspomnienia i sk³ada z nich nadziejê, ale z drugiej strony chyba ju¿ jestem na tyle du¿a, ¿e umiem takie wra¿enia zaszufladkowaæ i nie pozwalaæ w³aziæ sobie na g³owê pragnieniom, których spe³nienie mo¿e poczekaæ, a co za tym idzie, przynie¶æ jeszcze wiêksz± satysfakcjê. Czasami naprawdê warto co¶ przetrzymaæ i nie wype³niaæ od razu, byle jak...
Warto czekaæ. Zw³aszcza, gdy patrzy siê na blizny i poparzenia z przesz³o¶ci. Warto w³±czyæ tryb cierpliwo¶ci, zawin±æ siê w kocyk spokojnego oczekiwania i nie dawaæ siê ponie¶æ emocjom w z³y sposób. Najlepiej roz³adowaæ jako¶ nieinwazyjnie. Ot, napisaæ co¶, wygadaæ siê przyjacielowi albo sobie poprzeklinaæ kwieci¶cie w d¼wiêkoszczelnym pomieszczeniu tudzie¿ w szczerym polu. Mo¿na te¿ po¶piewaæ i potañczyæ, mo¿na i¶æ spaæ. Du¿o jest sposbów. Mo¿na szukaæ ulubionego albo wybraæ jeden i sobie go u¿ywaæ.
Ja, wypisawszy siê powy¿ej oraz wygadawszy wcze¶niej, a tak¿e pobluzgawszy siarczy¶cie i po¶piewawszy anielsko, udajê siê pod gêsie góry, gdy¿ organizm mój nie wytrzyma kolejnego spadku temperatury. Oczy buntuj± siê przeciwko kolejnej porcji ¶wiat³a i kolejnej linijce literek do przeczesania.
Dusza moja pragnie wydostaæ siê na chwilê w ¶wiat. Cia³o niechaj spocznie w otoczeniu poduszek, opatulone ko³derk±, w towarzystwie sus³aka Levisa, emocje niech trochê opadn±, oddech niech siê wyrówna. Jutro niech sobie poczeka...

 

 

A kiedy skoñczy siê zima
Kiedy zimny, bia³y proszek sypaæ przestanie
Kiedy zielone ¿ycie z ziemi wytry¶nie
Kiedy rozwin± siê szaliki i kurtki upadn±

Ujmij w ciep³e moj± zmarzniêt± buziê
Otrzep z rzês p³atki zimnego ¶niegu
Ogrzej oddechem mój policzek
Kiedy wiosna siê zaczyna

01:45, intuicjaa
Link Dodaj komentarz »
poniedzia³ek, 03 stycznia 2011

Bez w±tpienia lubiê byæ kobiet±.
Lubiê byæ silna i delikatna. Uwielbiam, gdy nie mogê poradziæ sobie z mocno zakrêcon± butelk±, a za chwilê zje¿d¿am z wielkiej góry z wielk± prêdko¶ci±, zostawiaj±c za sob± opadaj±ce p³atki ¶niegu i kilku le¿±cych facetów.
Bardzo lubiê radziæ sobiê z wbijaniem gwo¼dzi, wieszaniem ¿yrandola i malowaniem ¶cian, a gdy przychodzi co do czego, nie mieæ si³y, by przenie¶æ zgrzewkê wody...
Ponad wszystko chwalê sobie godzinne przygotowania przed imprez±, uwielbiam babskie posiaduchy, lokówki, prostownice, podk³ady, pudry, tusze do rzês, sztaple cieni do powiek, góry rajstop, sukienki, spodnie, spódnice, bluzki z cekinami. Przepadam za klimatem takich przygotowañ. Ka¿da ka¿dej pomo¿e, powie, ¿e jest zajebista i ¿e inne szans nie maj±.
Kocham efekty. Kocham wychodziæ, gdy kobiety wypuszcz± mnie z r±k. Kocham przechodziæ obojêtnie obok kogo¶, dla kogo wiêkszo¶æ tej drogi przez alergiê na cieñ do powiek i s³yszeæ krztuszenie, a potem gwizd- i to nie jaki¶ prostacki i ordynarny, ale taki z podziwem i wra¿eniem.
Do tego nie potrafiê siê obyæ bez sprawdzenia efektu, jaki siê wywo³a³o i stwierdzenia, ¿e zamierzony zosta³ osi±gniêty.
Po wszystkim bardzo lubiê zasypiaæ objêta ramieniem, które z powodzeniem zastêpuje grzejnik i w dodatku dopasowuje siê do mojego u³o¿enia...
Sprawia mi mi³e odczucia po¿egnanie, kiedy on ca³± drogê nic nie mówi, tylko patrzy, a potem przytula tak, ¿e przez najbli¿sze dwa dni nie mo¿na normalnie oddychaæ.
Lubiê babskie spotkania i stwierdzanie faktów. Lubiê mówiæ, s³uchaæ kobit.
Cieszê siê, ¿e nie jestem sama w swoim poznawaniu dobrej strony kobieco¶ci. Cieszê siê, ¿e jestem wsród silnych kobiet i wiem, ¿e to dobra droga.
Silne cechy charakteru wcale nie ¶wiadcz± o jej braku kobieco¶ci, tylko s± budulcem wie¿y, po której powinien wspi±æ siê prawdziwy mê¿czyzna, by zdobyæ t± warto¶ciow±.

HYMN SYLWESTRA 2010/2011

01:25, intuicjaa
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Pomó¿ powodzianom! - Polski Czerwony Krzy¿